Moja KREW moja MOC

Często pytacie mnie czy miesiączka jest przeciwskazaniem do sesji tantrycznej . Otóż niezależnie od rodzaju sesji – odpowiedź brzmi NIE jest – miesiączka to błogosławieństwo, nie przekleństwo .

Miesiączka to czas kiedy kobieta jest najbliżej swojej esencji . To czas kiedy doznajemy najgłębszego połączenia z tym co możemy określić jako tzw. energia żeńska .

Choć nie zawsze rozumiemy to co się z nami wtedy dzieje – na pewno podczas jej trwania pojawiają się tematy, które cyklicznie powracają, programy które domagają się uwagi- są bardzo ważne, zaobserwuj …

Miesiączka została „obrzydzona” nam z wielu powodów – nie chcę „rozgrzebywać” tego – pragnę przywrócić jej należną wartość .

Kobieta dzięki miesiączce połączona jest z energią lunarną , fazami księżyca . Owe cykle są

nieodłączną częścią Natury Wszechświata – dzięki temu i My mamy możliwość skontaktowania się z ową JEDNIĄ .

Miesiączka zaprasza nas do uważności na cały cykl miesięczny , który może nam dać bardzo wiele cennych informacji na nasz temat, na temat naszej cykliczności …. To również czas połączenia energetyczno-fizycznego z naszymi przodkami – poprzez Krew . Jeśli chciałabyś dowiedzieć, poznać temat szerzej zapraszam do kontaktu.

Dziś opowiem o miesiączce w czasie sesji tantrycznej. To wg mnie czas idealny.

„Przypadek” sprawia , że pojawia się miesiączka i co dalej gdy mamy wtedy umówiony termin? Czy jesteś gotowa odbyć sesję ? Jeśli tak to świadczy to o tym , że jesteś gotowa stanąć to wywołanych przez nią tematów.

Pojawiają się pytania, WSTYD , lęk, że jestem obrzydliwa, brudna, że czuć zapach i wiele wiele innych tematów .

Otóż – pracuje w rękawiczkach , nie oceniam , kocham Ciało wraz z jego wszystkimi procesami, zapachami i jego Naturą – nie ma konieczności specjalnego przygotowywania się – golenia, napachniania i tego typu rzeczy …

To piękny czas który może być „trampoliną” i portalem do UZDRWOWIENIA której kobiecości.

Jeśli pojawiają się tematy lękowe, wstyd – przyjrzyj się temu …

Jestem gotowa BYĆ z Tobą i odczarować te wszystkie odczucia , pokochać wraz z Tobą miesiączkę, uznać jej MOC , nauczyć Cię jak korzystać z mądrości Twojego Ciała, opowiedzieć jak pokochałam swoją.

Podczas miesiączki Ciało jest bardziej sensytywne, mocniej odczuwamy cała MIEDNICĘ – możemy skorzystać z jej mądrości. Możesz dotrzeć do rzeczy których nigdy byś nie zauważyła…

W tenczas masz większy kontakt z INTUICJĄ, a to kolejny klejnot który może Cię wesprzeć podczas ważnego dla Ciebie procesu.

Często w związku z tym , że mamy kontakt z żywą krwią / KTÓRA JEST UCIELESNIENIEM ENERGII przodków , POJAWIAJĄ SIĘ też kobiety z rodu dla Twojego wsparcia – to wzruszający czas pojednania i miłości.

Miesiączka pokazuje naszą relację ze śmiercią i przemijaniem … to czas UMIERANIA i czas kiedy rodzi się NOWE ŻYCIE . Piękny czas !

Jak zawsze INTENCJA jest przewodnikiem podczas SESJI – tej w miesiączce też.

Nie ma konieczności abyś cały czas opowiadała o tym co w Tobie jeśli nie czujesz tego , nie masz potrzeby mówić – to jest ok – najważniejsze abyśmy miały świadomy kontakt .

Jestem strażniczką Twojego UZDRAWIANIA się – potrzebuję wiedzieć co się dzieje – nie musisz wchodzić w osobiste , trudne historie – Ciało będzie je uwalniało bez tego tzw. komentarza …

Ale jeśli chcesz przemówić – zapraszam, jestem gotowa wysłuchać tych wszystkich opowieści które chcą być usłyszane , wypowiedziane.

  1. SESJA I

Świadoma , odważna oraz mocna kobieta, która odczuwała głęboką potrzebę kontaktu ze sobą , ze swoim „rdzeniem” . Potrzebowała „dowiedzieć się” , rozpuścić, rozpoznać w Ciele temat powracającego bólu lędźwi, który utrudniał jej funkcjonowanie i życie. Skontaktować się jakością która chce UMRZEĆ w niej i powodując bóle domaga się UWOLNIENIA. Kondycja „lędźwi” ma wpływ na jakość pracy pęcherza moczowego oraz pracy nerek . NERKI i tzw.element WODY wg wiedzy z Medycyny Wschodu może mieć wpływ na „rozregulowanie” emocji lęku . Mogą pojawić się zarówno drobne niepokoje, do lęków lub na drugim biegunie w ogóle nie odczuwanie tej emocji – co jest dość ryzykowne. Czuła, że powinna być to właśnie sesja tantryczna, ponieważ wiedziała, że ma to wpływ na jej seksualność (w tym aspekcie pojawiały się lęki) oraz przepływ energii życiowej w Ciele.

Posłuchała więc swojej INTUICJI.

Przywołana WCZEŚNIEJ intencja pracowała. Wszechświat zaaranżował sesję podczas miesiączki – aby móc dotrzeć do pożądanych przez nią jakości. Ciekawym może być też fakt, że usłyszała wołanie do pracy ze ŚMIERCIĄ – co jest dla mnie niesamowitą synchonizacja …

Po rozmowie nt. technicznych szczegółów przystąpiłyśmy do sesji … Odbyła się ona w domu u klientki – jak zazwyczaj . Daje to poczucie komfortu, bezpieczeństwa , spokojnej integracji. To symbolicznie przyjęcie pod swój dach nowych jakości. Wchodząc do domu widzę również często wiele rzeczy których nie widzą już ich domownicy . To bardzo pomocne.

Ciało kobiety z lekkością rozpuszczało za pomocą ODDECHU kolejne warstwy napięć które zaległy w jej Ciele. Odkrywała kolejne połączenia . Spotykam się często z przekonaniami na temat oddychania .

Osoby, które praktykują jogę a i nie tylko (i nie wszyscy oczywiście) mają często przekonanie , że powinno oddychać się poprzez NOS.

Przywiązują się bardzo do tego . Mają poczucie/opór/może nawet lęk przez inną formą pobierania oddechu niż przyjęta za właściwą – wskazaną przez autorytet .

Oddech ustami sprzyja głębszemu , pełniejszemu kontaktowi z miejscem, któremu dajemy uwagę.

Oddech który proponuję podczas sesji to tzw. oddech słomkowy – który dodatkowo

pobudza/stymuluje USTA na których wiadomo ile jest wiele receptorów – no bardzo wiele.

I nawet nie chodzi o zasadność , dyskusję który jest właściwszy – tylko u umiejętność przełączania, wchodzenia w nowe – oczywiście w zaufaniu do siebie i uważnością czy to lęk wynikający z wyjściem ze strefy komfortu czy faktycznie Ciało nie chce takiego oddychania – ale to zazwyczaj okazuję po podjęciu próby …

Zachęcam również do wydechu z dźwiękiem – i tutaj również cała masa „procesów” związanych z wydaniem z siebie „dźwięku” w ogóle – analizą i lękiem jaki on jest . Obserwuje to podczas sesji.

Ludzie są zaskoczenie ludzi mocą dźwięki, mocą wibracji i na jego wpływem na UWOLNIENIA Ciała z napięć i pamięci somatycznej.

Przywiązanie do zasad, reguł , norm – bardzo nas ogranicza – wprowadza Ciało w lęk przez zmianą , tym co nieznane, niesprawdzone – to naturalne…

TANTRA uczy poszerzania swojego kontenera bezpieczeństwa, swobodnego wejścia i przejścia z emocji w emocję , z wydechu do wdechu …

Połączenie z Ciałem poprzez oddech, uważność, kontakt z żywią krwią spowodowało u pani

UWOLNIENIE Ciała od napięć, przyszły wglądy , zrozumienie bólu, pożegnanie jego źródła . Po rozluźnieniu pojawiła się przyjemność – życie , zupełnie nowa jakość przyjemności – przyjemności całym Ciałem . Taka przyjemność daje poczucie połączenia z samym Źródłem , ze swoją boską częścią – to bardzo wzruszające spotkanie do którego Cię zapraszam

  1. SESJA II

To była sesja „porodowa” . Sesja gdzie kontakt z krwią , możliwość z nią kontaktu, skonfrontowała kolejną odważną kobietę z porodem, który nigdy nie odbył się w rzeczywistości …

Kobieta nosiła w brzuchu „ciężar ”/ który stawał się coraz większym dla niej wyzwaniem…

Ciężar energetyczny dziecka, które się nigdy nie narodziło . Było bowiem wynikiem przekroczenia jej

Ciała przez bliską osobę. Ciąża została na planie fizycznym przerwana – pozostała niedomknięta/ niezakończona/nieopłakana jej energetyczna część. Na planie fizycznym towarzyszył jej ogromny ból – zamknięcie bioder w sztywny, metalowy energetyczny PAS – który powodował obciążenie bioder, bóle lędźwi, na planie emocjonalnym CZARNA DZIURA , SMUTEK i ŻAL …

Pamięć gwałtu , zapłodnienia jej „niechcianym dzieckiem” , którego nigdy nie przyjęła, przeplatały się

z bólem nieakceptacji życia . Wyrzuty sumienia pomieszane ze wstrętem vs. swoje życie i niewinność – bo wtedy nie było czasu na refleksje …

To był trudny proces … Kobieta „urodziła” i oddała symbolicznie dziecko … „Symbolicznie” i na prawdę bo miało to skutek fizyczny w Ciele … To był proces szamański , terapeutyczny oraz moja próba MOCY … Dałam radę i przede wszystkim zachowałam spokój bo uwalniały się przeróżne „trudne emocje” …

To dopiero początek UZDROWIENIA … Choć uważam najważniejszy i najtrudniejszy .

Intencja była tak nakreślona, aby uwolniło się tylko tyle napięcia na ile to możliwe dla Ciała …
Po sesji kobieta napisała, że ma potrzebę głębszego oddychania i jest gotowa uwolnić ciężar wewnętrzny …

Co za traumy musiała przejść … Nie oceniam, nie wchodzę zbytnio w to, bo nie dałabym rady …

Dziękuję za moje Ciało i niewinne SERCE …

Dziękuję za Ciało , które doświadczyło również wiele i właśnie dzięki temu jest w stanie STANĄĆ naprzeciw tym wszystkim DEMONOM i zachować SPOKÓJ i otoczyć MIŁOŚCIĄ najmniejszy przejaw ŻYCIA , które trzeba czasem wyciągać z bagien lub wyrywać z paszczy nicości , dać umrzeć temu co ma odejść … odprowadzić czasem jakąś Duszę – dosłownie …

Zrobiło się dużo luźniej , Ciało wypełniło się światłem i życiem . Ile jeszcze jest do uwolnienia? Kto wie, czasem nawet właściciel Ciała nie wie … bo Ciało odcina się od czucia, przestaje pamiętać – z czym się często spotykam bo … nie dałoby rady , układ nerwowy jest układem elektrycznym – po prosty doszło by bo śmiertelnego spięcia …

Taka była potrzeba … Nie oceniam, nie premedytuje – daję PRZESTRZEŃ …

Na swojej drodze spotykam wiele niewypowiedzianych tragedii , które chcą wybrzmieć, być

zauważone, ukochane …

Spotykam wiele kobiet z dysfunkcyjnych domów pełnych przemocy , które WSTYDZĄ mówić się o tym co je spotkało , często czują się winne … Potrzebują poczuć, że są wciąż NIEWINNE, czasem trzeba je symbolicznie obmyć – nie oceniam tego – po prostu staję do tego … Taka moja rola, UWALNIAM Ciało

– resztę pozostawiam ich decyzjom – nie wszystkie decydują się na psychoterapię , dobrze że mają odwagę na tyle i aż tyle , mają wtedy więcej SIŁY by powstać, zmartwychwstać …