No products in the cart.
PRAWDA – DOŚWIADCZENIE – WYRAŻANIE
Temat dojrzewa od jakiegoś czasu – pod wpływem doświadczania, obserwacji , uważności.
No i musze bo się uduszę 😊 – tak często zaczynam swoje teksty bo jest we mnie głęboka potrzeba wyrażania się a temat wyrażania i PRAWDA bardzo blisko leżą siebie …
I co zauważyłaś pani?
Od kiedy tylko świadomie słyszę – słucham różnych „PRAWD”, które we mnie wpadają. Większość z nich się zakotwicza , gdzieś zostaje we mnie …
Szczególnie mocne są te „prawdy” usłyszane w dzieciństwie mocno zapadają i PROGRAMUJĄ mnie – ile jeszcze takich odkryję ? – nie wiem …
Mężczyźni to świnie
Pieniądze szczęścia nie dają
Nigdy nie wierz kobiecie
Nie wychodź na dwór z mokrą głową bo się przeziębisz
Nie śpij na boso bo się przeziębisz …itd…
bo ja tam miałam, miałem – moje doświadczenie mnie doprowadziło do tej … PRAWDY
no właśnie … PRAWDY czy PROGRAMY ?
Czym jest prawda i czy istnieje PRAWDA UNIWERSALNA ?
Gdzie ona mieszka ?
Dziś wszystkie te „prawdy” odinstalowuje i poco a poco odkrywam swoje . Staram się nie głosić ich jako PRAWD uniwersalnych bo takich nie ma raczej wg mnie a wyrażać się , wyrażać co czuję – BO TO JEST PRAWDA moja !
Więc PRAWDA mieszka w sercu
Ile ludzi tyle prawd , więc nie ma sensu dyskutować, która prawda jest prawdziwsza – tylko zauważyć , jak można inaczej widzieć, słyszeć tej piękny świat !
hm …
Większość mojej pracy opiera się na analizie przykładów, casach przypadków …
Odnajduję w przykazanych mi historiach wzorce które się zapisują w Ciele – uwielbiam to robić … bo uwielbiam MĄDROŚĆ – zbiór PRAWD …
No i się przejechałam 😊 bo okazuje się, że nie ma 2 takich samych historii … książki mówią czasem totalnie różne rzeczy na ten sam temat – to które kłamią ? …
Dziś wiem, że MĄDROŚĆ której poszukiwałam jest wyłącznie moim wewnętrznym autorytetem !
Uważam, że przeżyte przez nas historie nie są naszą własnością lecz „powierzonym” doświadczeniem kolektywnej PRAWDY – której „nasza” historia jest nieodłączną częścią .
W taki sposób jesteśmy JEDNIĄ – nie poprzez sumę ale dzięki wspólnym interakcjom, odbiciom przez unikalny pryzmat prawd …
Wszystkie wyczytane książki to „jakieś”, czyjeś prawdy – większe lub mniejsze i okazuje się, że im więcej czytam tym więcej sprzeczności , hipotez , wniosków … I co teraz? Wybrać PRAWDĘ większego autorytetu? Kto ma rację , kto mówi prawdę?
Co chcę przekazać …
Kilka zdarzeń:
- Córka czesze mi włosy – mówię do niej : jesteś niedelikatna! … : rzuciłam patrząc jak robi jej się przykro … – ajajaj …forma mojej wypowiedzi zamiast wyrażać moja potrzebę delikatności „oceniła” ukochaną mi osobę nawet nie wiem jak to nazwać – przerzuciłam to na „zewnętrzne” tak umiejscawiając „odpowiedzialność” …
- Przyjaciółka dotknęła mojej torebki aby podać mi okulary , ta rozkręciła się – pomyślałam : ona to jak się tknie czegoś to wszystko popsuje … i aż się przestraszyłam sama siebie … – przecież tak nie myślę o niej! Uświadomiłam sobie , że tzw. osądy są często tym co sama usłyszałam – to jakby podaj dalej … dlatego tak trudno wyłączyć mi osądzanie, które tak naprawdę nie jest osądzaniem się okazuje !
- Stoję pomiędzy ukochanymi przyjaciółkami z których każda czuje się przekroczona przez drugą – ja w roli obserwatora widzę – każda chce „pomóc” drugiej – nie wyrażając dokładnie swoich granic/potrzeb w ogóle lub wyrażając je w sposób „nie mów tak do mnie”!, lub Ty jesteś – patrz pkt 1 😊
Najpiękniej jest wyrażać się (wg mnie oczywiście) w sposób JA czuję … – taką formułę wypowiedzi kultywuje się zasiadając w kręgu . Nie wywołuje to agresji – nie ma potrzeby obrony , tłumaczenia się – tak jak w przypadku z włosami … Często to medycyna sama w sobie …
Tylko nikt nie nauczył mnie tego co czuję – nie wiedział tego po prostu dlatego często lekceważył potrzeby bo …. wie lepiej 😊 wg zasad podaj dalej 😊
Nie znamy potrzeb – nie znamy uczyć – wtedy właśnie będzie się mówić „na zewnątrz” a to nie jest język pokojowy …
Czy mamy „prawo” narzucić komuś aby nie mówił do nas czegoś? Tak zrealizować naszą potrzebę np. bezpieczeństwa ? No nie ! nawet jeśli wyrazimy to w komunikatem: bo to mnie rani …
Cudownie, że już wiesz na co nie masz zgody, rozpoznajesz co Cię rani ale każdy może mówić co chce! – na szczęście … istnieje tzw. WOLNOŚC SŁOWA i w sumie dzięki temu możemy przyjrzeć się naszym „ranom” i się uzdrawiać , zmieniać właśnie te PROGRAMY – PRAWDY nie nasze …
Oczywiście jeśli ktoś z premedytacją mówi nam rzeczy (nie ważne czy z braku uważności czy specjalnie) , które wyraziliśmy w sposób pokojowy , że są dla nas trudne – wtedy decyzja czy chcę być w otoczeniu tej osoby jest kluczowa dla zdrowia psychicznego…
PRAWDY nie nasze – co jeśli uwierzymy , że nasze ?
Ostatnio zadzwoniła do mnie przyjaciółka (mam ich wiele z czego jestem mega dumna )mówiąc : nie rozmawiaj przez telefon podczas jazdy bo …. poczułam przekaz z serca ale na drugi dzień poczułam, że to nie mój program, że instaluje się we mnie lęk … No nie !
Mogę skorzystać z czyjegoś doświadczenia ale nie programować się, że tak musi być! Nie biorę tego …
Był to taki ładunek energetyczny że poczułam, jakby to było czytanie z pola … no nie mojego … no nie !
To było takie mocne … zaraz po tym zadzwoniło do mnie kilku czujących znajomych czy wszystko ok … Ok dziękuję ….
Dzięki tej historii zrozumiałam, że nasze doświadczenia oczywiście nie są nasze – są kamykiem zbiorowej świadomości od momentu gdy odetniemy się od nich emocjonalnie … bo wtedy robią tak zwane kuku , programują …
I na to kolejny przykład : podczas rozmowy przez sesją, kobieta poprosiła mnie abym nie opowiadała przykładów, bo czuje energię osób z historii , a nie chce ich wprowadzać do naszej sesji …
To było kolejnym puzzlem mojego zrozumienia – nie przekazuj historii które maja jeszcze na sobie ładunek emocjonalny – bo będą „programować” mimo odpowiedniej formy !
Dziś wiem że moja rola jest jak przygotowanie sałatki 😊
Dostaję produkty – warzywa prosto z działki – jeszcze z ziemią
Brudne warzywa , warzywa z ziemią – to historie z doklejonym jeszcze z osobistym ładunkiem emocjonalnym
Moja rolą jest ich „umycie” z ładunku, nadanie odpowiedniej formy wyrażenia (szatkowanie, krojenie, gotowanie itp.) aby służyła , smakowała i karmiła … trochę przypraw i gotowe …
Na pewno nie jest to jedyna sałatka jaką można skosztować na tej planecie – i bardzo dobrze bo byłoby nudno …
Także moja lekcja przed zrobieniem sałatki i podaniem na stół – myj Monisiu warzywa bo się zesrasz w wersji ligth lub nabawisz „różności” być może na zawsze …
Taka jest moja intencja ! I taka jest moja odpowiedzialność jako osoby która się dzieli historią tą z Ciała jak i doświadczenia …


